wtorek, 11 lutego 2014

Umiejętność dostosowania umiejętnością przetrwania

Elastyczność obowiązkiem w dzisiejszych czasach






Witam was drodzy czytelnicy oraz pewne szerokie grono wśród was które poszukuje pracy. Dużo można się w dzisiejszych czasach nasłuchać wśród znajomych, rodziny, jak im to źle i jak niedobrze. Wina od razu jest zrzucana na kraj, politykę ,”dzisiejsze czasy”. Czy te dzisiejsze czasy są naprawdę takie złe? Nasi pradziadkowie dzisiejszą prace w sieci fastfood’owej nazwali by szansą. Dla niektórych praca na ulotkach, sprzątając magazyny, targowiska jest swego rodzaju degradacją w społeczeństwie. Dobry moment na przytoczenie powiedzenia że żadna praca nie hańbi. Hańbi natomiast bezmyślność ludzi, rozpuszczających pieniądze, na lewo i prawo na rozrywki i wygody, nie myśląc o tym że można z nich zrobić lepszy użytek. Chodzi tu o najlepszą ze wszystkich możliwości jaką jest inwestycja w samego siebie. W swój rozwój osobisty, rozwijanie zainteresowań poszerzanie horyzontów, uzyskiwanie dodatkowych kwalifikacji, kursów. Niszczące są też standardy do jakich przywykliśmy np. własne mieszkanie czy samochód bo to jest to do czego dążymy w 1. Kolejności. Mieszkać można u rodziców, z współlokatorem, w akademiku. Jeździć można komunikacją miejską, rowerem, czy chodzić pieszo( Znałem nauczyciela informatyki który codziennie w obie strony do pracy pokonywał 15 km).

Przy dzisiejszym rynku pracy najważniejsza jest elastyczność, ponieważ trudno oczekiwać że to rynek dostosuje się do nas. Po ukończeniu szkoły, przez krótki czas żyjemy z przeświadczeniem że skończony kierunek kształcenia da nam wymarzoną prace. W końcu namęczyliśmy się tyle nad książkami że chyba zasługujemy na przysłowiowe 2 patyki? Wina błędnego myślenia często leży po stronie szkolnictwa, albo mentalności naszych autorytetów, rodziców, którzy często wychowywali się w innej rzeczywistości oraz co najważniejsze ustroju gospodarczym który gwarantował prace wszystkim. Tutaj właśnie wkracza brutalna pani rzeczywistość która bardzo szybko sprowadza nas na ziemie.

Scenka z życia: znajoma oburzona tym że na stażu otrzyma śmieszne wynagrodzenie.

           Zastanówmy się czy ucząca się kasjerka powinna otrzymać jakiekolwiek wynagrodzenie? W normalnym życiu to uczeń płacił nauczycielowi za poświęcony czas i przekazywanie wiedzy. Dzisiaj mamy pretensje że nie możemy wyżyć za pieniądze ze stażu? To nie praca za którą otrzymujemy wynagrodzenie, lecz jest to pewno utrudnienie dla przyjmującego nas pracodawcy gdy trzeba nam wszystko tłumaczyć. Nienormalne było by wypłacanie przez niego pensji, gdyż my jako uczeń nie wytwarzamy żadnego zysku, nie ma z nas najzwyczajniej w świecie pożytku. Bardzo często można się spotkać z sytuacją że osoba po skończonej szkole w konkretnym kierunku, pracuje w całkowicie innej branży i tak naprawdę gdyby wcześniej podjął prace miał by doświadczenie, tak dziś cenne i pożądane. Zamiast tego tysiące nie przespanych nocy, zmarnowane 5 lat życia oraz puste, nie poparte niczym poczucie że coś potrafimy za co nam zapłacą. Nie zawsze tak bywa, gdyż żeby otrzymać jakiekolwiek pieniądze od kogoś (w sposób legalny) musimy coś mu zaoferować, oraz on tego musi potrzebować. Pracodawcy nie płacą za ukończoną szkołę czy za dyplom, tylko za wykonaną prace i to jest sprawiedliwe.      

Pracownik nie jest winien swemu pracodawcy służalczości i posłuszeństwa. Jest mu jedynie winien usługę, za którą otrzymuje zapłatę, będącą nie łaską, lecz zasłużonym wynagrodzeniem” Słowa Ludwiga von Misesa doskonale odwzorowują na czym polega zdrowa relacja pomiędzy pracownikiem a pracodawcą.

                                                                                                                      
                                                                                                                                                                                                                                             Pozdrawiam Kojotes

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz